Część odnośników w artykule to linki afiliacyjne. Po kliknięciu w nie możesz zapoznać się z ofertą na konkretny produkt – nie ponosisz żadnych kosztów, a jednocześnie wspierasz pracę naszej redakcji i jej niezależność. SPIS TREŚCI. Ból w prawym boku - przyczyny; Ból w prawym boku u kobiet; Ból w prawym boku po jedzeniu
Aktywność fizyczna. Zbyt mało ruchu może przyczyniać się do kłopotów z zapadnięciem w sen. Z drugiej strony, trzeba też uważać, aby nie ćwiczyć zbyt dużo i intensywnie niedługo przed pójściem spać. Możemy się wtedy rozbudzić, a nasz organizm będzie miał trudności z przygotowaniem się do snu. Spróbuj odbyć
blackcat-ruemorgue. Boli mnie głowa i nie mogę spać, chociaż dokoła wszyscy już posnęli . ︵ ︵ ︵ 𝓓 o tt ie ) 𝓞d e tt e ) 𝓡 o b i n + m o r e ~ ︵ ︵ ︵. he him + n eo s s̲l̲a̲v̲i̲c ; eng ) pol
Tłumaczenia w kontekście hasła "boli" z polskiego na angielski od Reverso Context: boli mnie głowa, naprawdę boli, trochę boli, strasznie boli, boli go Tłumaczenie Context Korektor Synonimy Koniugacja
gdy w szkole masz przerwę to możesz się pouczyć tylko musisz wcześniej chodzić spać bo jesteś niewypoczęta i prawdopodobnie z tego powodu boli cię głowa i z kółek możesz wychodzić 20 min. wcześniej to się pouczysz. mam nadzieję że pomogłam, liczę na naj POZDRAWIAM.
Zawsze mnie boli głowa,dzisiaj nie chciałam iść do szkoły i prubowałam zrobić tak żeby mnie bolała,ale na nic. Jak nie jest potrzebny ból to jest a jak jest potrzebny to go nie ma. Co mam zrobić żeby jutro nie iść i żeby zabolała mnie głowa? Nie umiem udawać bo za chwile wybucham śmiechem xD 1. nie piję i nigdy nie
. Witam jestem nowym urzytkownikiem tego forum a trafilem tutaj poniewaz zaczalem sie zastanawiac nad kupnem odtwarzacza skorzystac z pomocy tych ktorzy sie znaja na rzeczy. Oczywiscie przeszukalem forum w celu zasiegniecia informacji na temat mp3. Chce kupic mp3/mp4(choc ekran do szczescia mi nie potrzebny) malych rozmiarow, gdyz bede z nia biegał, podrozował, skakal, tanczyl itd. waga tez lepiej zeby byla niska. Radio moze miec ale nie musi. Lepiej zeby miała slot na karte pamieci chociaz tak sie zastanawiam 4gb np. to nie malo. Ale przejdzmy do najwazniejszych kryteriow wyboru mp3 - chce najlepszej mozliwej jakosci dzwieku, duzej mocy bo raczej narazie nie bede dokupowywal wzmaka, oczywiscie sluchawki dokupie ale to kolejny odcinek (narazie skupmy sie na mp3). Pod spodem wytypowalem konkurentow do miana mojej ******stej mp3 . Odrzucilem odrazu soniaki bo maja te blokady. Odrzucilem philipsy bo malo o nich info, odrzucilem creativy bo wiadomo . Z tego co sie oczytalem na tym forum glownie polecacie sanSIKI i E2 hmmm dziwne troszke ze wiekszosc z was ma ipody no ale nie wnikam. Kasy mam na rozwalenie 500-600 zł ale to mp3 + sluchawki + opaska na ramie. I moje pytanko ktore urzadzonko z ponizszych wytypowanych ma najwieksza moc najlepszy dzwiek i bylbym zapomnial najwazniejsza kwestia to czego slucham - mozna powiedziec wszystkiego oprocz techna - ale glownie jest to rockowa muzyka,instrumentalna, wiec oczekuje raczej chlodnego brzmienia badz neutralnego, basik sredni bez przesady nie lubie dudnienia umcyk umcyk no ale cos tam bumbumac musi poprostu chce zeby urzadzonko oddawalo realistyczne dzwieki muzyki. Dodam jeszcze ze nie jestem jakims audiofilem jednak jestem typem czlowieka ktory zwraca uwage na szczegoly :/ ale co poradzic. Z gory dziekuje jesli ktos zechce mi pomoc w tym trudnym zyciowym wyborze i ulzy moim cierpieniom umyslowym . Pozdrawiam Łukasz Z. ---------- Samsung 4GB YP-U6 -------- +mały +do 20 godzin odtwarzania +radio -mała pamiec do 4GB bez slotu na karty ---------- IRIVER T9 ------------ +mały +do 24 godzin odtwarzania +radio -mała pamiec do 4GB bez slotu na karty -system przelaczania kawalka za pomoca potrzasniecia - mam nadzieje ze sie wylacza ---------- iRiver E40 ----------- +do 50 godzin odtwarzania (szok) +radio +- odtwarzanie pseudo video smv -niby 8gb wersja ale jednak brak slotu na karte przy takich rozmiarach to porazka - wiekszy cos jak moj tel wiec nie wiem hmmm ---------- iRiver E300 ----------- to co e40 - czas odtwarzania gorszy +slot na karty ----------- COWON iAUDIO E2 ------------ +mały -brak radia -do 12 godzin odtwarzania -brak slotu 8gb wersja max ----------- SANSA FUZE+ ------------- -wielkosc, reszta ok ----------- Sansa Clip+ i Sansa zip ---------- - krotki czas odtwarzania, reszta ok
Paradoks – Artur Urbanowicz Dwudziestojednoletni student wydziału matematyki na Gdańskim Uniwersytecie Maks 'Square’ Okrągły dąży do doskonałości. Jego perfekcjonizm graniczy z obsesją, która nie dopuszcza możliwości popełnienia błędu. Bycie omylnym traktuje jako domenę ludzi słabych, niewystarczająco skupionych i bezwartościowych. Za każdy niedostatek w swoim codziennym funkcjonowaniu wymierza sobie sobie dotkliwe fizyczne kary mające stłumić psychiczny ból związany z porażką. Najdrobniejsze przeoczenie, potknięcie wieńczy samookaleczeniem. Jego obsesja osiąga ekstremum, umysł zostaje osaczony przez wizję sobowtóra. Tego lepszego dla którego to on jest słaby, niewystarczająco skupiony i bezwartościowy. Na jego oczach i wobec jego bezradnego pojmowania paradoks zatacza coraz szersze kręgi. Możecie mi wierzyć lub nie, ale nie byłam pozytywnie nastawiona do lektury „Paradoksu”. I nie dlatego, że uważam Artura Urbanowicza, za złego pisarza. „Inkubowi” dałam chyba siódemkę w dziesięciostopniowej skali, zrobiłam to jednak poniekąd wbrew sobie. Jak bowiem ocenić książkę, która jest doskonałym rzemieślniczym produktem, ale nie porusza? Była wybitnie obliczona, skrojona z precyzją, która zapewniła doskonałą proporcję wszystkich składników, ale nie widziałam w niej żadnego osobistego przekazu. Jakby nie stał za nią żywy człowiek, artysta, którego czasem może ponieść, tylko maszyna. I strasznie nie polubiłam głównego bohatera:) Nie dlatego, że był taki, czy siaki. Dlatego, że był nijaki. Musiałam o tym wszystkim wspomnieć słowem wstępu, bo w przypadku „Paradoksu” mam skrajnie odmienne odczucia. Przede wszystkim – mam odczucia, ha. Tematyka „Paradoksu” dała mi poniekąd odpowiedź, na to dlaczego „Inkub” był taki, jaki był. I nie chce w to głębiej wchodzić żeby nie uprawiać osobistych wycieczek w kierunku autora. Dlaczego tym razem jestem na tak? Pierwsza rzecz, główny bohater. Maks, którego nie da się lubić, w pewnym momencie zaczyna budzić współczucie. Przywaliłabym mu po głowie książką, której jest bohaterem. Jego postawa, sposób myślenia mogą wzbudzić tylko niechęć, jednak jeśli dokopiemy się do tego, co za tym stoi zrozumiemy nie tylko dlaczego inteligentny i przystojny koleś nie miał szansy zostać gwiazdą socjogramu, ale też do ogromu bólu, traumy, która go uczyniła takim jakim był. I nie, nie mamy tu żadnych skrótów myślowych, uproszczeń i psychologii z Youtube’a. Co najbardziej doceniam, Artur nie starał się usprawiedliwiać postawy Maksa, jechał po nim bez litości, pokazując każdą słabość, dzięki czemu uniknął zgubnego przekonania panującego wśród wielu pisarzy, że główny bohater musi by fajny żeby czytelnik docenił jego kreację. W porównaniu z policjantem z „Inkuba” jest to krok milowy. Warstwa dramatyczna tej powieści, której poświęcona jest znaczna część powieści – przez wielu czytelników jak zaobserwowałam uważana za nudnawą – dla mnie jest jednym z najmocniejszych elementów. Jest w tym jakaś prawda, którą instynktownie wyczuwam, a prawda zawsze się najlepiej broni. Elementy grozy przybierają tu psychodeliczną formę. Po kilku jazdach, których doświadcza Maks można się zarazić paranoją. „Boli mnie głowa i nie mogę spać”, długo za mną chodziło. Matematyka, której prawidła idą pod rękę z fabułą. Nie znoszę matmy, albo inaczej nie znoszę liczb, wzorów, nawiasów pierwiastków. Plusy i minusy jeszcze toleruję;) Aksjomaty, reguły, błędy logiczne wszystko to co najciekawsze i jednocześnie najbardziej codzienne jest wykorzystane w „Paradoksie”. Serio nadążałam za tym, co mile połechtało mojego egona. Wyniosłam z lektury garść ciekawostek, co też się ceni. Motyw kluczowy. Tu też słyszałam narzekania, że za bardzo sci-fi, ale co się za tym sci fi kryje? Bardzo uniwersalna prawda o życiu: Kiedy niemożliwe staje się możliwe, najbardziej możliwe staje się zło. (Kapuściński, chyba). I to zło przybiera tu nie tylko fantastyczną postać, jest pewnego rodzaju projekcją, wypadkową tego co realne i doświadczalne. Motyw sobowtóra jest jednym z moich ulubionych literackich motywów. Nie wiem czy autor czytał „Sobowtóra” Dostojewskiego, czy „Rozpacz” Nabokova (Tak, Ci panowie co się nie lubili), bo nie pojawia się o tych powieściach żadna wzmianka – za to pojawia się moje ulubione opowiadanie Poe’go „Wiliam Wilson”, ale trafił celnie we wszystkie związane z motywem sobowtóra zawiłości i je wykorzystał. Podsumowując, bo się rozpisałam jak każdy humanista ze skłonnością do trwonienia czasu;) jestem mile zaskoczona „Paradoksem”. Książka solidna, ale nie obdarta z emocji. Moja ocena: 8+/10 Dziękuję wydawnictwu Vesper
Nadmiar obowiązków, toksyczne relacje, brak perspektyw awansu na ścieżce zawodowej i „obciążająca głowę” praca z młodzieżą. To tylko niektóre z przyczyn wypalenia zawodowego nauczycieli. Doświadcza go coraz większa grupa pedagogów. Kiedy możemy mówić o syndromie wypalenia zawodowego i w jaki sposób go rozpoznać? Na ten trudny, ale ważny temat porozmawialiśmy z Małgorzatą Osowiecką – psycholożką, pracującą na Uniwersytecie SWPS. Czy w momencie, gdy nauczyciel mówi, że jest zmęczony, ma dość prowadzenia zajęć i czasu z uczniami, można już mówić o wypaleniu zawodowym?To zależy. Mówiąc o wypaleniu zawodowym, powinniśmy pamiętać, że jest to syndrom, który trwa jakiś czas. Oprócz przykrych odczuć emocjonalnych i fizjologicznych można zauważyć także trudności związane z podejmowaniem obowiązków zawodowych. Osoby wypalone zawodowo często wciąż pracują w swojej branży, zaniedbując zadania, które mają do wykonania. Warto zauważyć, że każda osoba, która w pracy ma bliski kontakt z drugim człowiekiem, może od czasu do czasu powiedzieć: „Nie chcę mi się prowadzić zajęć” czy „Mam już dosyć tych ludzi”. Ale sam komunikat, nawet powtórzony wielokrotnie, nie musi oznaczać, że dana osoba jest wypalona zawodowo. Każdy z nas ma inny temperament i charakter. Nie zawsze słowa będą odzwierciedleniem tego, że doświadczamy takiego syndromu. Niektóre osoby w ogóle się nie skarżą, nic nie mówią, chodzą do pracy, a występują u nich różnego rodzaju bóle (np. głowy, brzucha), wypadają im włosy, doświadczają bruksizmu czy innych nieprzyjemnych odczuć fizjologicznych. Bardzo ważne jest to, by rozróżniać te dwie rzeczy. Czym innym będzie wyładowanie swoich emocji, czym innym syndrom wypalenia zawodowego, który trwa długo i utrudnia funkcjonowanie nie tylko w zawodzie, ale także w życiu. Jakie są pierwsze symptomy wypalenia zawodowego u nauczycieli? Kiedy powinna nam się zapalić czerwona lampka?W sytuacjach, kiedy zdajemy sobie sprawę, że chodzimy do pracy za karę. W momencie, gdy pojawiają się myśli, że ta praca nie sprawia nam już żadnej przyjemności, jest bardzo męcząca, zniechęcająca i psychicznie lub fizycznie wyczerpująca. Może być tak, że ktoś wraca z pracy i wciąż jest przytłoczony, zmęczony, idzie spać, nic mu się nie chce. U ludzi, którzy nie mają tendencji do mówienia o sobie i analizowania samych siebie, to najczęściej najpierw pojawiają się symptomy fizyczne: koszmary w nocy; różnego typu bóle; brak apetytu albo wzmożony apetyt; osłabienie; duża męczliwość. Osoby, które są dotknięte tym syndromem, często wspominają, że trudno jest im się skoncentrować na zajęciach, uwaga jest rozbiegana, każdy komentarz ze strony ucznia może być denerwujący, przykry i niechciany. Aspekt osobisty jest ważny, ale nie możemy też zapominać o aspekcie społecznym. Przy takim nauczycielu często nie można nic powiedzieć, bo wszystko jest dla niego bardzo drażniące. Osoby doświadczające tego syndromu chcą najczęściej odizolować się od innych ludzi i często myślą o zmianie branży. Warto też podkreślić, że wypalenie zawodowe może być również konsekwencją niedopasowania do roli. Nie wszyscy jesteśmy stworzeni do bycia nauczycielami i to jest w porządku. O tym też warto mówić. Od nauczycieli często się wymaga dużej energii, pasji w nauczaniu czy podejmowania dodatkowych inicjatyw. To oni poświęcają swój wolny czas na sprawdzanie kartkówek, angażowanie się w sprawy uczniów, wycieczki klasowe. Często nauczyciele na początku się „zapalają”, a chwilę później, przytłoczeni pracą i obowiązkami – „gasną”. W związku z tym chciałam zapytać, w jaki sposób można zapobiec wypaleniu zawodowemu u nauczycieli?Na samym początku powinniśmy zastanowić się, czy ta praca jest dla nas. Niektórzy nie są zbyt ekstrawertyczni, aktywni, wytrzymali i empatyczni. Takie osoby zazwyczaj nie będą się dobrze czuły w kontakcie z uczniem i w pracy grupowej. Tak jak powiedziałam, nie ma w tym nic złego. Warto wówczas szukać zatrudnienia w innych branżach, na przykład takich, które są przeznaczone dla osób, lubiących indywidualną pracę. Pierwszym krokiem zapobiegawczym byłoby więc rozeznanie swoich potrzeb, zapytanie samego siebie, dlaczego akurat pracuję w tej branży. No dobrze, a co z nauczycielami, którzy powiedzieli sobie: „Tak, to jest praca dla mnie. Uwielbiam kontakt z młodzieżą, organizację kółek zainteresowań, wyjazdy z nastolatkami, ciekawe przekazywanie wiedzy”?W tym przypadku również sprawdzi się rozeznanie swoich potrzeb. Warto jest postawić samemu sobie pytania. Czy równowaga między życiem osobistym a zawodowym nie jest przypadkiem zachwiana? Może spędzam wieczory na sprawdzaniu klasówek, a nie na odpoczynku? Kiedy był moment, że zaczęłam/zacząłem się źle czuć?Kolejnym krokiem zapobiegawczym będą rozmowy z innymi nauczycielami. Może się na przykład okazać, że wypalenie zawodowe nie jest konsekwencją kontaktu z innymi ludźmi, głównie z młodzieżą, ale na przykład złego zarządzania szkołą, mobbingu, zbyt dużej presji czy papierologii. Wówczas warto podjąć rozmowy z radą pedagogiczną albo zdecydować się na zmianę pracy, która jest często nieunikniona w zawodzie są głównie młodzi nauczyciele, ci którym „jeszcze się chce”. Co oni mogą zrobić, by nie wypalić się w tym wymagającym zawodzie?Bardzo ważne jest zapobieganie eksploatacji własnych zasobów. Rzeczywiście, mamy w oświacie młode osoby, dla których nauczanie jest wielką pasją. Tacy ludzie dają z siebie wszystko, są bardzo zaangażowani i aktywni. Zarobki nauczycielskie nie są z kolei zbyt wysokie, a wymagania – duże. Nie tylko od dyrekcji, ale też od rodziców, którzy często delegują swoje wychowawcze potrzeby w ręce nauczyciela. W oczach wielu nauczyciel ma za zadanie nie tylko nauczać, ale też być w jakimś sensie nośnikiem wartości, pokazywać idealne funkcjonowanie, być zawsze zadowolonym i chętnym do odpowiadania na pytania. A przecież my jesteśmy bardzo różni. Każdy z nas ma inny temperament. Nauczyciele również mają prawo być w gorszym nastroju czy chcieć chwilę pomilczeć. W głowie często mamy ideał nauczyciela jako osoby, która zawsze jest otwarta i chętna do dyskusji. On nie jest prawdziwy i myślę, że warto o tym mówić. Jako nauczyciele nie powinniśmy wymagać od siebie rzeczy niemożliwych. Jesteśmy tylko ludźmi. Ważne są więc: tolerancja dla siebie samego, obserwacja swojego środowiska oraz kwestia dopasowania do zawodu. Mam też wrażenie, że o wypaleniu zawodowym mówi się bardzo często właśnie w kontekście nauczycieli. Czy jest to grupa szczególnie narażona na doświadczenie tego syndromu?Tak, ale do tej grupy można zaliczyć też inne osoby, które pracują z ludźmi w bezpośrednim kontakcie. Będą to na przykład psycholodzy, lekarze czy pielęgniarze. Najtrudniej mają ci, pracujący z osobami, będącymi w procesie zmiany, a więc nauczyciele, terapeuci, ale także pracownicy hospicjów. Zauważmy, że nauczyciele mają styczność z młodzieżą, a więc ludźmi, którzy dopiero kształtują siebie, swoje emocje, uczą się reagowania na nie. Jest to okres bardzo dużych zmian, skrajnych reakcji oraz poznawania siebie w różnych okolicznościach. I to wszystko spada na nauczyciela. On jest jeden, a w klasie mamy dwudziestu paru uczniów – dorastających, zmieniających się, mających różne kompleksy. Nauczyciele mają o tyle trudno, że oprócz funkcji związanej z dokładnym i rzetelnym przekazywaniem wiedzy, muszą także zarządzać procesem grupowym, który dzieje się w klasie. Każdy uczeń chce uwagi ze strony nauczyciela. A jak dać uwagę dwudziestu pięciu osobom naraz? To jest bardzo trudne. Tak naprawdę to jest praca, która wykracza poza 5-7 godzin dziennie i którą często nauczyciele przynoszą do domu, myśląc o swoich uczniach. W jaki sposób wypalenie zawodowe u nauczyciela może wpłynąć na uczniów, którzy mają z nim zajęcia? Psycholodzy bardzo często powołują się na coś, co potocznie można nazwać „emocjonalnym zarażaniem się”. Jest to dość prosty proces, ale automatyczny. Jeżeli przebywa się z osobą, która jest bardzo zmęczona i wrogo nastawiono, to często przejmuje się te uczucia. Niekiedy taki nauczyciel może chcieć sobie zrekompensować złe samopoczucie, na przykład zaczyna robić dużo kartkówek i surowo oceniać. On nie umie sam sobie pomóc, więc przenosi własne emocje na uczniów, którzy mają prawo czuć się niesprawiedliwie potraktowani. Nauczycielom wypalonym zawodowo trudno jest myśleć racjonalnie, zazwyczaj emocje biorą górę. Mogą więc oni prosić o przepisywanie jakichś fragmentów z podręcznika, zamiast normalnie prowadzić lekcje albo kazać uczniom robić zadania, podczas gdy sami przez całą lekcję patrzą w okno. Oczywiście to są skrajne przykłady, ale one dobrze pokazują stan, od którego trudno jest uciec. I wówczas ta spirala narasta. Nauczyciel jest niezadowolony, uczniowie są niezadowoleni, dyrekcja też. I co w takich sytuacjach należy zrobić?Trzeba rozmawiać, dzielić się informacjami, zasięgnąć opinii specjalisty. Kiedy naprawdę nie wiemy co robić, warto zgłosić się do psychologa czy osoby pierwszego kontaktu, która może wskazać nam dalsze działania. U jednych będzie potrzebna terapia, a u innych farmakoterapia. - - - Małgorzata Osowiecka – psycholożka, pracująca na Uniwersytecie SWPS w Sopocie i Warszawie. Prowadzi zajęcia z emocji motywacji, psychologii poznawczej i interwencji kryzysowej. Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
cześć! wczoraj kompletnie nie mogłam zasnąć więc powstała kartka ^^ przynajmniej wykorzystałam ten czas kreatywnie zamiast przewracając się z boku na bok :P od razu przepraszam że tło dla pracy tworzy drukarka, ale w całym domu panuje baaaardzo nieład, trochę artystyczny i to było jedyne wolne miejsce xD poza tym poniżej zaraz pokażę stemplowe LO ;) w którym stemplowe jest prawie wszystko. i tło jest wystempelkowane, i kwiatki są z papieru stemplowanego, i wycięte kwiatki to także stemple :) i oto stempelkowe LO :) Search This Blog
tak w wielkim skrócie można opisać moje ostatnie 6 tygodni. nie mam sił na nic, tym bardziej ochoty.... za wiele spraw spadło na mnie i to trochę za szybko...zacznę od początku...pod koniec września moje słoneczko oznajmiło mi, że jednak decyduje się na operację barku. operacje miała być 4 października. powiedział mi o tym jak już wrócił po urlopie do domu. nawet nie było jak pogadać a przeczuwałam, że nie dostane choćby tylko kilku dni wolnego, żeby podczas tej operacji być razem z nim... i rzeczywiście na słowo 2 dni wolnego szef dostawał białej gorączki. stres związany z tym był tak duży, że przez tydzień "okołooperacyjny" spałam po kilka godzin i to z przerwami. w pracy młyn a to nie pomagało. w domu ostatnie zbiory wiec byłam wykończona podwójnie: fizycznie i psychicznie. na szczęście operacja przebiegła prawidłowo. co do efektów to jeszcze nie wiadomo. wiadomo będzie po rehabilitacji wiec pod koniec roku. a do słoneczka pojadę dopiero w następny piątek. głupio mi jak nie wiem, wszyscy pytają kiedy przyjadę i jakoś nie mogą zrozumieć, ze nie jestem w stanie dostać jednego dnia wolnego ( zostało mi jeszcze 13 dni urlopu wiec szefowi powinno zależeć)to było dni po wiadomości o operacji dowiedziałam się, że mój oddział zamieniają z filii na agencję i kto inny będzie obsługiwał klientów. a ja najprawdopodobniej będę zwolniona. jak chce to mogą mnie przenieść do innej placówki (dojazd ponad 30 km , wynagrodzenie bez zmian czyli 1000 zł a bilet miesięczny kosztuje ponad 300). nie zgodziłam się. potem przyszła propozycje zmiany na pól etatu i praca 5 km od domu. ale prawdopodobnie na kilka miesięcy tylko. tez się nie zgodziłam. szef chyba w końcu zorientował się, ze ciężko będzie beze mnie ( wiem, ze wygląda to na przechwałki, ale jeśli trzeba na koniec miesiąca wysłać raporty to zawsze ja to robię, bo wysyłanie mejli z załącznikiem to dla niego czarna magia) i nawet próbował mnie przekonywać. powiedziała nie wolę, żeby teraz mnie zwolnili przynajmniej zimę spędzę na bezrobociu jeśli niczego nie znajdę a tak nie mam nic :(znowu zaczęły się problemy ze snem a co za tym idzie bóle głowy.... rozpuściłam wici i nawet może by się jakaś praca znalazła... ale...okazało się że zostaje na tych samych warunkach (3/4 etatu) ale koleżankom poobcinali etaty a one się zgodziły. no i zaczęło się.... na każdym kroku (zwłaszcza szef i jego zastępczyni) starają się abym czuła się winna i próbują udowodnić mi że powinnam się potrójnie starać i być dozgonnie wdzięczna, bo oni sie poświęcili dla mnie. ALE JA NIKOGO O NIC NIE PROSIŁAM!!!!byłam przygotowana na szukanie pracy czekałam na wymówienie a teraz czuję sie jak ostatnia jędza, przez która inni stracili części etatu. i znowu spać nie mogę....tak spędziłam kilka ostatnich tygodni. od 20 listopada zamykają filię i będę pracować z cała resztą. boję się tego jak cholera, bo już teraz dostaję więcej obowiązków z naciskiem , że i tak nic się nie staram a powinnam.... o diecie nawet nie myślę.... czekam tylko na piątek to jedyne światełko w tym ciemnym tunelu....
boli mnie głowa i nie mogę spać oryginał